Mieć nadzieję wbrew nadziei? Skąd ja to znam?….
Chyba nadzieja to taka rzecz, której się nie da w sobie stłamsić. A potem przychodzi rozczarowanie. Tym razem nie ode mnie zależało, czy dojdzie do spotkania, czy też nie. Czy potrafiłabym żyć z tą ciągłą niewiadomą?
Odnośnie kolejnych spotkań?
Dlaczego więc jednak tak uciążliwie i konsekwentnie do tego dążę? Liczę na cud? Czy może uczucia w tym jednym momencie zagłuszają zdrowy rozsądek….
Czego ja właściwie oczekuję od tego spotkania… czego chcę… czego pragnę….
No Comments Yet
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz
