Te prawie dwa lata w Anglii mineły jak zły sen. Dziwię się jak nagle człowiek potrafi się przestawić na inną rzeczywistość. Jak zwykle zaczynam już zapominac o tym co było, o wszystkich złych i dobrych rzeczach, które mnie tam spotkały… Zmieniłam się, lecz jedno ciągle pozostaje. Może rzeczywiście powinnam wyrwać się stąd, by w końcu zapomnieć o pewnej znajomości, która, zdawałoby się powinna być już skończona. Nie rozumiem tego że nawet po tak długim czasie, po trzech latach nie widzenia się, po trzech latach, ciągle coś czuję… Jestem zła, jestem cholernie zła na siebie, za to że nie mogę dac sobie z tym rady i raz na zawsze skończyć z tym, z nim, z tą znajomością.
Owszem, jestem silna, nie da się ukryć że twardo stoję przy swoim, nie poddaję się, ale to wkurza, to ciągłe uczucie które bardziej czy mniej zaznacza swoją obecność. Pojawia się nagle myśl o nim gdy skrobie kartofle, gdy spojrzę w niebo, dgy oglądam telewizję lub czytam książkę. Odganiam, przeganiam, tłamszę i wyrzucam te myśli w cholerę, ale co z tego. To tak jak uczucie głodu, za jakiś czas wraca…
Szlak by to…
sobota, 7 czerwiec 2008
Kategorie: posłuchaj... . . Autor arhette . Komentarzy: No Comments
Mieć nadzieję wbrew nadziei? Skąd ja to znam?….
Chyba nadzieja to taka rzecz, której się nie da w sobie stłamsić. A potem przychodzi rozczarowanie. Tym razem nie ode mnie zależało, czy dojdzie do spotkania, czy też nie. Czy potrafiłabym żyć z tą ciągłą niewiadomą?
Odnośnie kolejnych spotkań?
Dlaczego więc jednak tak uciążliwie i konsekwentnie do tego dążę? Liczę na cud? Czy może uczucia w tym jednym momencie zagłuszają zdrowy rozsądek….
Czego ja właściwie oczekuję od tego spotkania… czego chcę… czego pragnę….
czwartek, 5 czerwiec 2008
Kategorie: posłuchaj... . . Autor arhette . Komentarzy: No Comments
Po raz drugi przydarzyło mi się mieć bloga….
I jeśli ten pierwszy był w pewnym stopniu sposobem na zrozumienie i wyleczenie się z pewnych, powiedzmy traumatycznych przeżyć, tak ten, zakładam z niezrozumiałego dla mnie powodu…
Dlaczego?…. Czyżbym miała potrzebę uzewnętrznienia się w jakiś anonimowy sposób na forum publicznym? I czy dawni czytelnicy, a było ich naprawdę mało, znajdą mnie w nowym miejscu???….
Nie zabiegałam o publiczność i teraz również nie będę tego robić. Bo tak naprawdę prawdziwą frajdą jest to, kiedy ktoś zupełnie przez przypadek trafi tutaj i zostanie choćby na chwilę, nawet jeżeli miałaby to czytać tylko jedna osoba. Nie przeszkadza mi to…. A nawet zdaje mi się, że tak jest lepiej… Zawsze bowiem przekładałam grono bliskich przyjaciół nad tuzin znajomych którzy tak naprawdę mało dla mnie znaczą…
poniedziałek, 2 czerwiec 2008
Kategorie: posłuchaj... . . Autor arhette . Komentarzy: No Comments
środa, 28 maj 2008
Kategorie: posłuchaj... . . Autor arhette . Komentarzy: No Comments